|
TOR:
Rafał Krupa - Adam Malik, Damian Kot, Łukasz Kotala, Dariusz
Ciach, Radosław Bella, Sławomir Sieńczewski, Filip Sikorski,
Jakub Rein (68' Krzysztof Pawleta) (90' Andrzej Wolniaczyk),
Jarosław Wolański (80' Piotr Popiołek), Radosław Szypuła
Trener: Janusz Wygaś |
|
Bez dwóch podstawowych zawodników Mariusza Wiciaka i Marcina
Stupka (wyjechał za granicę) rozpoczęli mecz podopieczni Marka
Malewicza.
Spotkanie,
ku zaskoczeniu miejscowych kibiców rozpoczęło się od mocnego
uderzenia Bogdanki. Już w 4 minucie w okolicy 16 metra faulowany
jest Ryszard Antoszczyszyn, sędzia jednak stosuje przywilej
korzyści, z którego skorzystał Marcin Gużda - wszedł z piłką w
pole karne rywali i lewą nogą z 10 metra pakuje piłkę obok
rozpaczliwie interweniującego Rafała Krupy. Od tego momentu
wyraźną inicjatywę przejęli gospodarze tego meczu. W 10 minucie
błąd Zbigniewa Antoszczyszyna, który stracił piłkę na rzecz
Szypuły, omal nie zakończył się golem wyrównującym, jednaki
zawodnik TOR-u w sytuacji sam na sam ze Sławkiem Śmidodą trafia
w boczną siatkę. Po pół godzinie gry po raz pierwszy znakomitą
interwencją popisał się nasz bramkarz, który broni groźny strzał
głową Malika z 10 metrów. Dwie minuty później prawą stroną
Sikorski urwał się z pod opieki Piotra Jamuły, ale jego strzał
nie znajduje drogi do bramki. W 35 minucie meczu ponownie nasz
bramkarz stanął na wysokości zadania, instynktownie broniąc
uderzenie głową Wolańskiego. Również w 37 minucie Sławek Śmidoda
nie dał się pokonać, kiedy to po mocnym uderzeniu z 17 metra
Ciocha końcami palców broni jego strzał. Upór gospodarzy
przyniósł im gola na 5 minut przed przerwą. Wolański przejmuje
piłkę na 17 metrze, wycofuje ją do tyłu do nadbiegającego
Sławomira Sieńczewskiego, którego mocno uderzona piłka ociera
się o plecy Marka Zagrobelnego i zupełnie myląc naszego
goalkipera wpada w szczęśliwy sposób dla gospodarzy do naszej
bramki. Obiektywnie należy stwierdzić, że z przebiegu I połowy
gol dla miejscowych w pełni im się należał. Strzelec pierwszego
gola dla naszego zespołu - Marcin Gużda jeszcze przed przerwą
mógł zdobyć drugą bramkę, jednak nie opanował zagranej piłki z
lewej strony przez Piotra Jamuła i z 7 metrów "szczupakiem"
minął się z futbolówką.
Po 7
minutach II połowy było już 2:1 dla TOR-u. Jedyny błąd w meczu
popełnił Sławek Śmidoda, który puścił piłkę do bramki po
uderzeniu Sieńczewskiego z ... 25 metrów. Po tym golu
oglądaliśmy już mniej ciekawą grę z obu stron. Zarówno
gospodarze, jak i goście próbowali zawiązywać akcje, jednak ich
strzały kończyły się na interwencjach bramkarzy, lub były
niecelne. W 73 minucie za Ryszarda Antoszczyszyna na boisku
pojawił się młody Mateusz Krupa, któremu w już doliczonym czasie
gry zabrakło zimnej krwi pod bramką TOR-u. W 94 minucie meczu
długą zagraną piłkę na 16 metrze przejmuje Przemek Baranowski,
wchodzi z nią w pole karne i wykłada na 3 metr do Mateusza
Krupy, który stanął oko w oko z ... Rafałem Krupą. Najwyraźniej
ta sytuacja przerosła tego mało doświadczonego zawodnika,
którego lekki strzał bez problemów wyłapał 30-letni bramkarz
miejscowych.
Po tej
nieszczęśliwie zakończonej dla naszej drużyny sytuacji sędzia
zakończył mecz, po którym Start nadal pozostaje bez zwycięstwa w
bieżących rozgrywkach IV ligi.
(BO.S.) |