STRONA GŁÓWNA

 

O KLUBIE

 

HISTORIA

 

SENIORZY

                   Kadra

                   Wyniki

                   Tabela

                   Statystyka

                   Sparingi

                   Wywiady

                   Galeria

JUNIORZY

                   Skład

                   Wyniki

                   Tabela

TRAMPKARZE

                   Skład

                   Wyniki

                   Tabela

 

SPONSORZY

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Bogdanowice

 

04.05.2008

niedziela
godz.17.00


 

LZS Start Bogdanowice

3

:

2

Ruch Zdzieszowice

 

Mateusz Krupa - 27 min.

Zbigniew Antoszczyszyn - 52 min.

 

Grzegorz Lichwa - 88 min. (karny)

0 : 1

1 : 1

2 : 1

2 : 2

3 : 2

Łukasz Damrat - 18 min.

 

 

Mariusz Kapłon - 67 min.

Sędziowie:

Adam Jochem

Adam Piegza

Łukasz Szostak            (K-Koźle)

 

Widzów:

600

       

Kartki:

Start Bogdanowice:

 Andrzej Antoszczyszyn, Mateusz Krupa

Ruch Zdzieszowice:

 Grzegorz Zmuda, Wojciech Ścisło
    LZS "Start" Bogdanowice    
       
                   
  M. KRUPA M. MIKLER  
  (75' P. PAPUGA)    
                   
  P. JAMUŁA Z. ANTOSZCZYSZYN G. LICHWA (K) G. WIECZOREK  
    (90' D. CZEPUL)        
                   
    M. STUPEK    
                 
      M. WICIAK      
  A. ANTOSZCZYSZYN   K. KOPEK  
                 
                 
        J. RYNCARZ        
  Trener: Marek Malewicz            

Zdzieszowice: Adam Pasdzior - Grzegorz Białek, Sebastian Polak, Grzegorz Zmuda, Paweł Chełchowski - Paweł Grabowiecki, Mariusz Kapłon, Łukasz Damrat, Daniel Rychlewicz (62' Rafał Czarnecki) - Leszek Juszczak, Wojciech Ścisło

Trener: Krzysztof Job

   Na stadion w Bogdanowicach zawitał lider ze Zdzieszowic, który w bieżących rozgrywkach w meczach wyjazdowych nie doznał jeszcze goryczy porażki. W szeregach Ruchu jest dwóch zawodników z naszego regionu, poprzednio występujących w Polonii Głubczyce: Rafał Czarnecki i Wiesław Frydryk (w halowej Głubczyckiej Lidze Piątek występował z kolegami - zawodnikami Bogdanki w drużynie Galmetu, która zajęła 1 miejsce). Lecz w tym meczu wystąpił tylko ten pierwszy przez ostatnie pół godziny. Zastanawia fakt, że popularny "Wiera". który zwycięskim golem w ostatnim meczu Zdzieszowic "załatwił" swojej drużynie 3 punkty w 94 minucie, nie wystąpił w tym spotkaniu, ale to już nie nasze zmartwienie.

   Pomimo siąpiącego przez cały mecz lekkiego deszczyku, licznie przybyli na ten mecz kibice obu drużyn zacierali ręce, oczekując dobrego, stojącego na wysokim poziomie meczu - i na pewno się nie zawiedli.

   Pierwsi sygnał do ataku dali nasi zawodnicy i po strzałach Grzegorzów: Wieczorka i Lichwy, dwukrotnie obrońcy wybijali piłkę z linii bramkowej, ale jako pierwsi gola zdobyli goście. W 18 minucie meczu rzut wolny wykonywał Ruch i przy dośrodkowaniu w okolice 9 metra najwyżej wyskoczył Łukasz Damrat i głową zdobył gola, piłka po drodze odbiła się od słupka i wpadła do bramki, obchodzącego wczoraj 37 urodziny Jerzego Ryncarza. Tak więc strzelanie goli rozpoczął faworyt, ale nasi zawodnicy nie pozostali im dłużni. 9 minut po golu zdzieszowiczan, z wyrównania cieszyli się zawodnicy i kibice Bogdanki. Grzegorz Lichwa, będąc przed polem karnym skutecznie na lewej stronie uruchomił Piotra Jamułę, który zagrał piłkę wzdłuż bramki Pasdziora na prawą stronę do Mateusza Krupy, ten silnie uderzył z prawej nogi i piłka wylądowała w bramce HKS-u. Nasi zawodnicy w tym momencie uwierzyli, że nie liczą się przedmeczowe typy, a dobrą i skuteczną grą można sprawić niespodziankę w tym meczu. Tak więc pierwsza połowa zakończyła się wynikiem remisowym 1:1.

   W II połowie z wielkim animuszem ruszyli zawodnicy Ruchu, raz po raz niepokojąc w bramce Jerzego Ryncarza, ale nasi zawodnicy skutecznie rozbijali ataki gości i w dniu dzisiejszym byli wyjątkowo skoncentrowani i dobrze dysponowani. W końcu odnalazł się najstarszy stażem zawodnik Startu - Zbigniew Antoszczyszyn i  w 17 występie bieżącego sezonu w końcu zdobył gola. W 52 minucie w polu karnym otrzymał podanie z prawej strony i strzałem z pierwszej piłki pokonał Pasdziora. W tym momencie, taki obrót spawy podziałał na zdzieszowiczan, jak przysłowiowa płachta na byka. Wspierani głośnymi i kolorowymi kibicami piłkarze Ruchu ponownie przejęli inicjatywę i na efekty nie trzeba było długo czekać. W 67 minucie meczu Mariusz Kapłon zdecydował się na uderzenie zza pola karnego i piłka po rykoszecie wpadła tuż przy lewym słupku bramki Ryncarza. Jeśli ktoś w tym momencie myślał, że to koniec emocji, to się pomylił. Na 3 minuty przed końcem meczu Mateusz Mikler będąc w polu karnym wymanewrował dwóch obrońców, a leżący na boisku Grzegorz Zmuda trącił ręką piłkę i sędzia Adam Jochem z K-Koźla bez wahania wskazał na punkt oddalony o 11 metrów od bramki Pasdziora. Do tej pory wszystkie rzuty karne wykonywane w poprzednim i bieżącym sezonie były trafione i tak też było tym razem. Do piłki podszedł Grzegorz Lichwa, który w tej rundzie dwukrotnie zdobył gola z karnego i tym razem się nie pomylił, strzelił mocno i pewnie zupełnie myląc bramkarza gości. W naszej drużynie, jak i wśród kibiców zapanowała euforia radości i oczekiwanie na końcowy gwizdek. Gdybyśmy po regulaminowym czasie gry nie mieli wyjątkowego szczęścia goście z pewnością doprowadziliby do remisu. Po rzucie wolnym, tuż sprzed linii pola karnego piłka po strzale Mariusza Kapłona wylądowała na poprzeczce, następnie spadła na piątym metrze, a po dobitce zawodnika Ruchu piłka trafiła w słupek, dopiero wybicie jej przez naszego zawodnika zażegnała niebezpieczeństwo. Trzy minuty po tej sytuacji dobrze prowadzący zawody sędzia kończy ten mecz i radości w Bogdanowicach nie było końca.

   To, co niemożliwe wydawało się przed meczem, stało się faktem po 90 minutach i drużyna Marka Malewicza w końcu odniosła spektakularne zwycięstwo i na pewno podbuduje ono zawodników w kolejnych pojedynkach w walce o utrzymanie się w IV lidze. Powodzenia.

(BO.S.)

Zobacz krótkie filmiki z meczu: 
Relacja z meczu: NTO z dnia 05.05.2008

Pomeczowe opinie:

 

Grzegorz Lichwa - kapitan. Strzelec zwycięskiego gola z rzutu karnego:

 

"Oczywiście, że przy karnym czułem jak drży noga i serce mocniej bije, ale szybko się opanowałem i dobrze uderzyłem. Myślę, że liderowi wysoko zawiesiliśmy poprzeczkę, bo zagraliśmy bardzo ambitnie, a efekty dają regularne treningi. Poza tym transfery poczynione w przerwie zimowej okazały się strzałem w dziesiątkę."

GALERIA

 
GALMET            GALMET            GALMET            GALMET             GALMET             GALMET             GALMET            GALMET