|
Brzeg:
1.Mirosław Boczarski - 5.Tomasz Kamiński, 6.Łukasz Strząbała,
4.Krzysztof Kowalczyk, 8.Mariusz Świtoń - 15.Bartosz Kruk (78'
19.Marcin Bandrowski),
2.Łukasz Szpak, 11.Paweł Boczarski (80' 20-Łukasz Żurad), 9.Tomasz Raczyński,
10.Tomasz Rabanda (K), 7.Jacek Zarówny (75' 14-Bartosz Woźniak)
Trener: Janusz Dziura |
|
BTP Piast Brzeg aż po siedmiu latach gry w lidze okręgowej
powrócił w szeregi IV ligi. W tym meczu faworytem była nasza
drużyna, ale nie po raz pierwszy wiadomo, że nie jest łatwo
pełnić taką rolę i tak naprawdę dyspozycja dnia może zdecydować
o tym kto po 90 minutach będzie się cieszył z zainkasowania
trzech punktów.
Brzeżanów do tego meczu poprowadził kapitan Tomasz Rabanda,
którego Piast jest 13 klubem na jego futbolowej przygodzie. Nasi
zawodnicy przystąpili do tego meczu niemal w najmocniejszym
składzie, bo nie zagrał tylko pomocnik Marcin Gużda, który
nabawił się na szczęście niegroźnego urazu i za 3-4 mecze ma
powrócić do składu.
Niestety I połowa w naszym wykonaniu była lekkim fal(startem),
gdyż w tej części gry nie zdołaliśmy oddać choćby jednego
celnego strzału na bramkę Boczarskiego. Wprawdzie swoich sił w
ofensywie próbowali Mateusz Mikler i Wiesław Frydryk, ale ich
próby kończyły się na niecelnych strzałach, bądź dobrze
interweniował miejscowy bramkarz. W 18 min. rzut wolny, po faulu
na Mateuszu Miklerze wykonywał Piotr Jamuła, lecz uderzenie
Wieśka Frydryka z głowy przeleciało nad poprzeczką. 5 minut
później mocniej zadrżały serca kibiców, po tym jak w naszym polu
karnym padł jeden z najlepszych strzelców Brzegu Jacek Zarówny,
lecz sędzia nie dopatrzył się przewinienia naszego zawodnika i
za próbę wymuszenia rzutu karnego ukarał napastnika gospodarzy
żółtą kartką. Najdogodniejszą okazję do objęcia prowadzenia
gospodarze zmarnowali w 30 minucie. Ponownie Jacek Zarówny , tym
razem wyprzedził Mariusza Wiciaka i stanął oko w oko z Jurkiem
Ryncarzem, lecz na nasze szczęści nie trafił czysto piłkę i to
uderzenie wyłapał nasz golkiper. Potem do końca I połowy obie
drużyny przeprowadziły parę akcji, jednak bez zdobyczy
bramkowych.
Na pewno w przerwie w naszej szatni doszło do męskiej rozmowy
między sobą, a Marek Malewicz na tyle zmobilizował zawodników,
że ci w kolejnych 45 minutach zaprezentowali ciekawszą, szybszą
i jak się na koniec okazało skuteczną piłkę. W tym meczu nie
leżały strzały z wolnego Mariuszowi Wiciakowi, gdyż bodaj
trzykrotnie próbował wykonywać ten stały fragment gry, jednak
bez rezultatu. Przełomowy moment dla losów meczu miał miejsce w
70 minucie. Wiesiek Frydryk zauważył w polu karnym nie
obstawionego Mateusza Miklera i na 7 metrze otrzymał idealne
podanie z którego nasz napastnik zrobił użytek zdobywając gola
uderzeniem z pierwszej piłki. W szeregach zawodników i naszych
kibiców zapanowała zrozumiała radość, bo do tego momentu
brzeżanie postawili naszym zawodnikom trudne warunki gry. Warci
podkreślenia są również nasi kibice, którzy w liczbie ... 15
przez cały mecz śpiewami i kulturalnym dopingiem zagrzewali
naszych zawodników do gry, przy biernej postawie miejscowych
kibiców, których było blisko 500 i w piknikowej atmosferze
oglądali ten ciekawy mecz, a już pod koniec grupami opuszczali
stadion nie czekając na końcowy gwizdek sędziego. Do końca
spotkania żadnej z drużyn nie udało się zmienić losów meczu i ku
naszemu wielkiemu zadowoleniu cenne 3 punkty pojechały do
Bogdanowic.
Teraz przed nami kolejne 2 mecze z beniaminkami z Obrowca i
Łubnian i ewentualne zwycięstwa stawiły by naszą ekipę w
wymarzonej sytuacji przed kolejnymi meczami z dobrze znajomymi
zespołami z poprzedniego sezonu.
(BO.S.) |
|
Pomeczowe
opinie:
Marek
Malewicz (trener):
"Jadąc do beniaminka IV
ligi nie wiedziałem czego można po tej drużynie się spodziewać.
Po zebraniu informacji dowiedziałem się, że jest to dobrze
zorganizowana drużyna. Zespół z Brzegu bardzo wysoko zawiesił
nam poprzeczkę, co było widoczne na boisku w czasie gry. Moja
drużyna przystąpiła do tego spotkania bardzo skoncentrowana. I
połowa była dość wyrównana, ale w II części gry mój zespół
zarysował lekką przewagę, czego wynikiem była bramka Mateusza
Miklera, po dokładnym podaniu Wieśka Frydryka. Cały zespół
zasłużył na słowa pochwały i również nasi wierni kibice, którzy
byli naszym 12-ym zawodnikiem." |