|
Swornica:
Grzegorz Wierzba - Piotr Jeleniewski,
Bartłomiej Jacek, Bartłomiej Wójtowicz, Łukasz Lorenc - Maciej
Goncik (59' Jacek Przybył), Łukasz Wilczek, Kamil Olejnik,
Sebastian Polok (75' Jordan Krężlewski) - Michał Zboch, Bogusław
Borowiec (64" Patryk Kupilas)
Trener: Wojciech Lasota |
|
Kibice Bogdanki, z uwagi na 2 ostatnie wyjazdowe mecze stęsknili
się za występami swoich ulubieńców i jak zwykle licznie zjawili
się na stadionie, czemu sprzyjała również słoneczna pogoda. W
bramce Startu, już po raz czwarty w tym sezonie wystąpił Tomek
Gorczowski, z powodzeniem zastępując nieobecnego Jurka Ryncarza.
Nieobecnym w tym spotkaniu był również napastnik Mateusz Mikler,
który jeszcze odczuwa skutki kontuzji, jakiej doznał w ostatnim
meczu w Oleśnie.
Ku
naszemu zdziwieniu, mecz lepiej rozpoczęli goście, którzy raz po
raz dostawali się w okolice naszego pola karnego, a przy tym
stwarzali niebezpieczne sytuacje strzeleckie. Ale to nasi
zawodnicy pierwsi zdobyli gola. Padł on w 20 minucie, w niemal
identycznych okolicznościach, jak miało to miejsce przed
tygodniem (gol Mateusza Miklera). W polu karnym rywali przy
piłce znalazł się Wiesław Frydryk oraz bramkarz i zawodnik Swory
Bartłomiej Wójtowicz. W tej sytuacji największym sprytem wykazał
się najlepszy snajper ligi, który wpakował piłkę z najbliższej
odległości do pustej bramki. Jednak prowadzenie Bogdanki wcale
nie wpłynęło deprymująco na poczynania gości, którzy jeszcze
śmielej ruszyli na naszą bramkę. Na szczęście nie najgorzej byli
dysponowani nasi defensorzy i bramkarz, którzy skutecznie
powstrzymywali ataki Swornicy i sami często zmuszali do
interwencji Grzegorza Wierzbę. Niemal na własne ryzyko wystąpił
w tym meczu nasz kapitan Grzegorz Lichwa, który nie mógł
skutecznie operować prawą nogą, ale po boisku pewnie poruszał
się pomiędzy obroną a atakiem.
8
minut po przerwie Bogdanka prowadziła już 2:0. W polu karnym
rywali doszło do małego zamieszania, z którego skorzystał
Piotrek Jamuła posyłając piłkę z 13 metra tuż przy prawym słupku
bramki strzeżonej przez Grzegorza Wierzbę. W 60 minucie na
boisku pojawił się po raz pierwszy w tym sezonie przed własną
publicznością ulubieniec kibiców Marcin Gużda, który zastąpił
nie najlepiej radzącego sobie w tym meczu Marcina Stupka. 2
minuty później dwójkową akcję zainicjował Wiesław Frydryk z
Mateuszem Krupą i ten ostatni będąc w polu karnym gości został
nieprzepisowo powstrzymany przez bramkarza Grzegorza Wierzbę.
Sędzia Tomasz Wąsiak nie miał wątpliwości: czerwona kartka dla
golkipera Swory i rzut karny. Stały egzekutor "karnych" Grzegorz
Lichwa nie miał dobrze dysponowanej prawej nogi i do piłki
podszedł wprowadzony chwilę wcześniej Marcin Gużda. Strzelił
pewnie, tuż przy lewym słupku rezerwowego bramkarza Patryka
Kupilasa, który rzucił się w przeciwległą stronę. 3:0 dla
Bogdanki, przy równoczesnym osłabieniu przeciwnika dawało
nadzieję na kolejne gole, ale nic z tego. Zawodnicy Swornicy
jeszcze lepiej radzili sobie grając w 10, niż grali w komplecie.
Również bardzo dobrze radził sobie w bramce Kupilas, który w
tylko sobie wiadomy sposób w 76 minucie obronił silne uderzenie
Marcina Gużdy z narożnika pola karnego. Napór gości na naszą
bramkę miał swój finał w postaci gola na 9 minut przed końcem
meczu. Jordan Krężlewski dograł piłkę do nie obstawionego Jacka
Przybyła, który z łatwością, będąc na linii 16 metra uderzył z
pierwszej piłki pod poprzeczkę "Gora" zupełnie nie dając mu
możliwości na skuteczną obronę. Goście w ostatniej minucie meczu
powinni zdobyć drugiego gola, lecz wyśmienite podanie Przybyła
zmarnował Michał Zboch, który nie obstawiony na 5 metrze
strzelił niecelnie.
Nie był to może najlepsze spotkanie w wykonaniu Bogdanki, ale
jeśli będą miały miejsce kolejne "biadolenia" na tle
zwycięskiego meczu, to z pewnością nic nie mamy przeciw.
(BO.S.) |