STRONA GŁÓWNA

 

O KLUBIE

 

ZARZĄD

 

HISTORIA

 

SPONSORZY

 

PISZĄ O NAS

 

GALERIA

 

SENIORZY

              Kadra

              Wyniki

              Tabela

              Statystyka

              Sparingi

              Wywiady

JUNIORZY

               Kadra

               Wyniki

               Tabela

TRAMPKARZE

               Kadra

               Wyniki

               Tabela

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Bogdanowice

 

31.08.2008

niedziela
godz.17.00


 

Start Galmet Bogdanowice

6

:

3

NKS Start Namysłów

 

Wiesław Frydryk - 34 min.

Wiesław Frydryk - 38 min.

Wiesław Frydryk - 44 min.

Wiesław Frydryk - 61 min.

 

 

 Piotr Jamuła - 85 min.

Grzegorz Lichwa - 90+2 min. (karny)

0 : 1

1 : 1

2 : 1

3 : 1

4 : 1

4 : 2

4 : 3

5 : 3

6 : 3

Damian Matłosz - 3 min.

 

 

 

 

Mariusz Raszewski - 70 min.

Rafał Simlat - 83 min.

Zbigniew Antoszczyszyn - 53'

Żółte kartki

Damian Matłosz - 40'

Piotr Szota - 86'

Szczepan Cieplicki - 90'

---

Czerwone kartki

---

Sędziowie:

Adam Jochem

Adam Bagiński

Michał Barszcz             (K-Koźle)

 

Widzów:

350

       
    LZS Start Galmet Bogdanowice    
       
                   
  14-M.MIKLER 11-W.FRYDRYK  
       
             
  13-M.KRUPA 10-M.BALCER 7-G.LICHWA (K) 9-P.JAMUŁA  
           
                   
    8-P.BARANOWSKI    
             
      18-M.WICIAK      
  17-W.MASŁOWSKI   3-M.STUPEK  
  (46' - 15-Z.ANTOSZCZYSZYN)          
                 
        12-T.GORCZOWSKI        
  Trener: Marek Malewicz            

Namysłów: 33-Szczepan Cieplicki - 17-Rafał Żołnowski, 2-Piotr Szota (K), 18-Kamil Wolny, 4-Piotr Gołębiowski - 15-Mariusz Raszewski, 6-Damian Matłosz (46' 7-Krzysztof Iwanowski), 13-Marcin Zagwocki, 8-Andrzej Moskal (64' 14-Jakub Kubaczyński) - 10-Rafał Simlat, 5-Kamil Hołub (46' 19-Marek Suchocki)

Trener: Krzysztof Gnacy

   Przed tym meczem trener Marek Malewicz zmuszony był dokonać dwóch zmian na pozycji bramkarza i obrońcy. Za zagorzałego pasjonata wędkarstwa, który aktualnie przebywa na międzynarodowych zawodach we Francji Jurka Ryncarza w naszej bramce zadebiutował Tomasz Gorczowski, natomiast za pauzującego za żółte kartki etatowego obrońcę Andrzeja Antoszczyszyna trener desygnował do gry od pierwszej minuty Wacka Masłowskiego. Nasz golkiper jeszcze nie na dobre zdążył się rozgrzać, a już wyjmował piłkę z siatki. W 3 minucie Mariusz Wiciak zbyt krótko wybił piłkę z pola karnego, która trafiła pod nogi Damiana Matłosza, a ten zdecydował się na uderzenie z 25 metra prostym podbiciem i oślepiony popołudniowym słońcem "Goro" nawet nie zainterweniował i piłka pod poprzeczką ugrzęzła w bramce. Taki obrót sprawy sprawił, że nie pozostało nic innego jak energiczniej zaatakować bramkę Cieplickiego. W 9 minucie mocny wrzut piłki z autu Przemka Baranowskiego, obrońcy wybijają piłkę z pola karnego na 25 metr, tam Grzegorz Lichwa zdecydował się na bezpośrednie uderzenie, a piłka odbijając się od zewnętrznej części poprzeczki opuściła boisko. Ponownie ten zawodnik miał wyśmienitą okazję na zdobycie kontaktowego gola, lecz w dogodnej sytuacji, będąc w polu karnym sam na sam z golkiperem gości nie precyzyjnie uderzył piłkę, którą Cieplicki wyegzekwował na rzut rożny. Po licznych, lecz nie zakończonych powodzeniem akcjach Bogdanki nastąpiła 34 minuta, od której rozpoczął się festiwal jednego aktora - Wieśka Frydryka, który w ciągu 10 minut popisał się klasycznym hat-trickiem. Piękną asystą przy pierwszym golu popisał się Piotrek Jamuła, który w polu karnym namysłowian wymanewrował Rafała Żołnowskiego i bramkarza, zacentrował piłkę na 8 metr, gdzie "Wiera" dopełnił dzieła zdobywając gola z głowy. 4 minuty później na 30 metrze piłkę przejmuje W.Frydryk, jego koledzy "ściągają" za sobą do boków defensorów gości, a "Wiera" mając wyczyszczone pole decyduje się na mocne uderzenie z 25 metrów tuż przy lewym słupku i piłka po ręce bramkarza wpada do siatki. Ostatnie uderzenie w tej części gry "Wiera" zadał w 44 minucie, po indywidualnej akcji i mocnym strzale po ziemi po raz trzeci pokonał Szczepana Cieplickiego.

Wszyscy w przerwie z pewną rezerwą podchodzili do tego, co wydarzy się w II połowie, mając świeżo w pamięci ostatni mecz u siebie z Obrowcem i 3 stracone po przerwie gole.

2 minuty po przerwie dobrą okazję do zdobycia gola miał Mateusz Mikler, w pojedynku biegowym ograł Kamila Wolnego, lecz będąc na 7 metrze z ostrego konta trafił piłką w słupek. W 52 minucie swojego gola mógł zdobyć również Mateusz Krupa, lecz piłkę po jego silnym uderzeniu z pola karnego na róg wybija bramkarz NKS-u. W 61 minucie ponownie o swoim istnieniu na boisku dał znać Wiesław Frydryk. Zbyszek Antoszczyszyn silnie wrzucił piłkę z autu na 6 metr, a tam "Wiera" z niskiego pułapu głową wbija piłkę do bramki zdobywając 4 gola pod rząd. I zamiast spokojnie kontrolować grę ponownie nasi obrońcy "postarali" się o emocjonującą końcówkę i drżenie o końcowy wynik, gdyż pomiędzy 70 a 83 minutą straciliśmy 2 gole. Najpierw w polu karnym nie najlepiej zachował się nasz stoper Mariusz Wiciak i jego imiennik z Namysłowa Mariusz Raszewski strzałem po ziemi nie daje T.Gorczowskiemu możliwości na skuteczną interwencję. 13 minut później Rafał Simlat wykorzystał gapiostwo naszych defensorów i po strzale głową po raz trzeci zmusił "Gora" do kapitulacji. Ale na szczęście takiego horroru, jak z Obrowcem już nasi zawodnicy sobie i nam nie zafundowali. Tym razem Wieśka Frydryka wyręczyli Piotrek Jamuła i Grzegorz Lichwa. Ten pierwszy w 85 minucie zdobył gola po ładnej wymianie podań Frydryka z Lichwą, który idealnie obsłużył na 16 metrze "Zajca", a ten widząc wychodzącego z bramki Cieplickiego posyła piłkę obok bezradnego golkipera gości i wyprowadza Bogdankę na dwu bramkowe prowadzenie. Gdy wydawało się ,że wynikiem 5:3 dla naszej drużyny zakończy się ten mecz, już w doliczonym czasie gry w polu karnym Cieplicki fauluje chwytem za nogę Mateusza Miklera i sędzia Adam Jochem odgwizduje 11-stkę, którego egzekutorem był pewny wykonawca tego stałego fragmentu gry Grzegorz Lichwa i silnym strzałem zupełnie myli namysłowskiego bramkarza, który po raz szósty i ostatni wyciągnął piłkę z bramki.

    Na pewno cieszy skuteczność w ataku naszych zawodników z Wieśkiem Frydrykiem na czele, natomiast wiele do myślenia pozostawia linia obronna naszego zespołu, która niektórymi zagraniami, a raczej ich brakiem doprowadziła do mocniejszego bicia serca kibiców i trenera. Teraz Marek Malewicz musi poukładać tą formację, gdyż w najbliższą sobotę czeka nas ciężki wyjazd do Starościna, który w ostatnich dwóch wygranych meczach strzelił rywalom 8 goli, nie tracąc żadnego.

 (BO.S.)

Pomeczowe opinie:

Marek Malewicz (trener Startu Bogdanowice):

"Początek meczu to znowu dekoncentracja całej drużyny i niespodziewanie w 3 minucie straciliśmy gola, co to troszeczkę podcięło nam skrzydła. Później Namysłów miał jeszcze jedną szansę do zdobycia bramki. W miarę upływu czasu mój zespół się rozkręcał, stwarzały się dogodne okazje: najpierw Grzesiu Lichwa trafił w poprzeczkę, później w sytuacji sam na sam bramkarz popisał się bardzo dobrą obroną, no i w końcu rozwiązał się worek z bramkami. Po pięknej centrze Piotrka Jamuły bramkę zdobył Wiesiu Frydryk, później zachował się tak, jak powinien zachować się były król strzelców IV ligi. Zdobył 2 ładne bramki z dystansu. Po przerwie dalej mieliśmy inicjatywę, nadarzały się okazje, lecz w 70 min. chwilę naszej dekoncentracji wykorzystali goście i straciliśmy 2 bramki. W końcówce przypieczętowaliśmy jednak zwycięstwo, po składnych akcjach całej drużyny..."

 

Krzysztof Gnacy (trener Startu Namysłów):

"Mecz miał dzisiaj dwa oblicza. Pierwsze oblicze, że przejęliśmy inicjatywę od początku meczu,  strzeliliśmy bramkę, mieliśmy kolejne sytuacje i zamiast prowadzić 3-0 nagle się odwróciły role i przegrywaliśmy 3-1 do przerwy. Uważam, że mecz był w sumie wyrównany, bo to boisko dla mnie jako szkoleniowca jest żenujące, bo tutaj z autu rzuca się praktycznie piłkę na 5 metr i zdobywa się bramę. My po prostu nie potrafimy na takim boisku grać, ale odbiegam w tej chwili trochę od meczu. W dużej mierze nam ''pomógł'' bramkarz, gdzie dal "popis koncertowej gry", 5 bramek może sobie zapisać na swoje konto, a w jednej sytuacji zawinił ewidentnie obrońca. Bramki wpadły jak wpadły. Wynik poszedł w świat, uważam ze z gry powinien być w sumie remis."

 

 

 

Subiektywna riposta:

Odnośnie wypowiedzi, udzielanych przez trenera Startu Namysłów Pana Krzysztofa Gnacego, co do stanu naszego boiska.

"Normalnie nie zabierał bym miejsca na ten temat, ale liczne wypowiedzi, które ujrzałem na stronie Startu Namysłów i w powyższej pomeczowej opinii skłoniły mnie do pewnych refleksji. Otóż Panie trenerze, rozumiem Pana rozgoryczenie ostatnimi niepowodzeniami prowadzonej przez Pana drużyny, ale winy nie można szukać w samym boisku, które jest równe dla wszystkich, a nasze z pewnością nie należy do najgorszych. Przyjeżdżało tu wiele zespołów i kończyli mecz z różnymi wynikami, ale nikt jakoś nie narzekał na stan  i wymiary boiska. Oczywiście były opinie, że jest małe i taktykę należy dopasować do wielkości boiska, bo z pewnością inaczej się gra na małych, a inaczej na przysłowiowych "lotniskach". Z resztą nasze boisko mieści się w granicach wymiarów, bo jak sam Pan wie, przed rozpoczęciem rozgrywek jest ich weryfikacja. Już na koniec przypomnę Panu 2 daty: 20.05.2007r. i 10.05.2008r., to właśnie wtedy prowadzona przez Pana drużyna uległa naszej na waszym stadionie w Namysłowie odpowiednio 2:3 i 0:4 i jakoś wtedy nie było narzekania na wymiary boiska, czy jego stan, z resztą jedyny remis jaki Pan osiągnął z 5 rozegranych przez oba kluby, miał miejsce na naszym boisku. Panie Gnacy więcej pokory i rzeczywistych z prawdą tłumaczeń niepowodzeń prowadzonej przez Pana drużyny."

Bogusław Stupek (BO.S)

Relacja z meczu: NTO z dnia 01.09.2008

GALERIA

 

GALMET            GALMET            GALMET            GALMET             GALMET             GALMET             GALMET            GALMET