|
Meczem kolejki z pewnością
można było nazwać potyczkę naszego Startu z zawsze niewygodnym
rywalem jakim jest Polonia Nysa. Nas cieszy powrót do składu
Mateusza Miklera, którego poważnie wyglądający uraz z końcówki
meczu z Proślicami stawiał pod dużym znakiem zapytania występ
tego zawodnika w tym meczu. "Matis" rozpoczął mecz na ławce
rezerwowych i pojawił się na boisku w 56 minucie, co z pewnością
ucieszyło działaczy i kibiców Bogdanki.
Spotkanie w ten deszczowy i chłodny dzień nie rozpoczęło się dla
nas szczęśliwie, bo już w 5 minucie przegrywaliśmy 1:0. Nie do
końca wyleczony Marcin Stupek na tyle lekko zagrał piłkę do
Jurka Ryncarza, że przejął ją zawodnik gospodarzy Kamil Niegiel
i pokonał naszego golkipera. Na szczęście po kolejnych 5
minutach było już 1:1. Wiesław Frydryk nie tylko jest od
strzelania goli, o czym przekonał się choćby Grzegorz Lichwa,
który otrzymał od niego idealne podanie i nasz kapitan zrobił z
tego użytek - w klarownej sytuacji pokonał Piotra Kowalczyka. W
dalszej części I połowy stroną przeważającą byli miejscowi,
którzy raz po raz nękali w naszej bramce Jurka Ryncarza. Nasza
drużyna najlepszą okazję na prowadzenie miała w 35 minucie, po
tym jak po składnej akcji całej drużyny strzał Mateusza Krupy z
trudem wybronił Kowalczyk.
W przerwie w naszej szatni doszło do męskiej i stanowczej
rozmowy, gdyż niektórzy zawodnicy w ogóle nie czuli gry,
parokrotnie sami przyczyniali się do stwarzania sytuacji
bramkowych gospodarzom.
Chyba taka gwałtowna reakcja dobrze podziałała na naszych
zawodników, którzy w II połowie prezentowali zupełnie przyzwoity
styl gry. Już po 9 minutach po przerwie nasza drużyna prowadziła
dwoma golami. Najpierw w 49 minucie Wiesław Frydryk, będąc w
polu karnym rywali technicznym uderzeniem z półobrotu nie
pozostawił złudzeń miejscowemu bramkarzowi zdobywając pięknego
gola. 5 minut później po strzale na bramkę Kowalczyka - Zbyszek
Antoszczyszyn trafia piłką w poprzeczkę, ale dobitka z głowy
niezawodnego "Wiery" znalazła miejsce w bramce gospodarzy i nasz
napastnik mógł cieszyć się z 10 ligowego gola. Bohater ostatnich
dwóch akcji ponownie próbował szczęścia w 56 minucie, lecz jego
uderzenie z głowy intuicyjnie obronił Kowalczyk. Całą II połowę
nasi zawodnicy kontrolowali przebieg gry i gdy wydawało się, że
mecz zakończy się wynikiem ustalonym w 54 minucie, chwilę
rozluźnienia naszej defensywy i bramkarza wykorzystał
wprowadzony w 46 minucie Paweł
Ciszewski i strzałem ponad Jurkiem Ryncarzem skorygował końcowy
rezultat na 3:2 dla naszej drużyny.
Była to 4 wygrana pod rząd, a ogólnie piąta i dodając do tego
bilansu 2 remisy umocniliśmy się na pozycji wicelidera tuż za
rewelacyjnie spisującą się Spartą Paczków.
(BO.S.) |