|
Obrowiec:
1.Rafał Wolny, 14.Paweł Woźniak, 18.Paweł Wilkołak, 11.Patryk
Smykała, 17.Adrian Mutke, 5. Piotr Klama, 7.Piotr Gołąbek (K),
6.Piotr Wronka, 16.Damian Kwiotek, 10.Paweł Nowak, 8.Przemysław
Landas (71' 15.Piotr Szczudrawa)
Trener: Bartłomiej Borysewicz |
|
Nie tak miała
wyglądać inauguracja IV ligi na własnym terenie. Po wygranym
pierwszym meczu w Brzegu wszyscy w Bogdanowicach liczyli na łatwy i
spokojny mecz. Taki z pewnością był po I połowie, kiedy nasi
zawodnicy zdemolowali defensywę beniaminka z Obrowca i po dwóch
golach Wiesława Frydryka i jednym Piotra Jamuły objęli zdecydowane
prowadzenie 3:0. Ale to co stało się po przerwie zdumiało
wszystkich, nawet naszych gości z Obrowca. To dzięki wyjątkowej
intuicji zawodników gości, znakomitej postawie po przerwie ich
bramkarza, oraz naszych błędach Obrowiec mógł nawet ten mecz wygrać
!!!
... mógł, ale na nasze szczęście egzekutor drugiego rzutu
karnego w 90 minucie meczu powinien zostać bohaterem zespołu, ale
trafił w słupek i w takich okolicznościach nie doszło do
kompromitacji Bogdanki, która jeszcze na 20 minut przed końcem
meczu prowadziła 3:0 !!!
Nasza drużyna od początku meczu objęła zdecydowane prowadzenie,
dyktując warunki na boisku i już w 3 minucie po uderzeniu głową
Wieśka Frydryką piłkę z linii bramkowej wybija obrońca,
zapobiegając utracie gola. Ale
takiego szczęścia nie mieli już Obrowczanie w 8 minucie.
Niezawodny Wiesław Frydryk dał popis swoich umiejętności
otwierając listę strzelców , po tym jak zagranie na 12 metr
Mateusza Miklera - "Wiera" w umiejętny sposób wykorzystuje,
zmieniając kierunek toru piłki, która wpadła do bramki obok
bezradnego Wolnego. W 14 minucie po zagraniu z rzutu wolnego Mateusza
Krupy uderzenie głową Andrzeja Antoszczyszyna wyłapuje bramkarz
gości. W 20 minucie ciągły napór Bogdanki został uwieńczony
drugim golem. Grzegorz Lichwa ze środka boiska zagrywa do
Mateusza Miklera, który zwodem w polu karnym mija obrońcę wrzuca
na przeciwległą stronę bramki, a tam zamykający akcję Piotr
Jamuła uderza piłkę przewrotką i w taki efektowny sposób zdobywa
drugiego gola i 100 dla Bogdanki w IV lidze. Za tą akcję
i gol należą się dla "Zajca" słowa uznania, gdyż nie miał
najlepszej pozycji do strzału. W 23 minucie meczu nie miał
szczęścia Mateusz Krupa, którego atomowe uderzenie zza pola
karnego efektownie broni Wolny. Pierwszą akcję na naszą bramkę
goście przeprowadzili w 25 minucie, ale na szczęście dla nas błędu
obrońców nie wykorzystał Przemysław Landas, który trafił piłką w
powracającego Andrzeja Antoszczyszyna. W 30 minucie dosłownie
milimetrów zabrakło Mariuszowi Wiciakowi po rzucie wolnym z 30
metrów, aby zdobył gola. Na 3 minuty przed końcem I połowy prowadzimy już 3:0. W
środku szybkie rozegranie piłki Jamuły z Miklerem, który dogrywa
futbolówkę do "Wiery" i sytuacji sam na sam nie zwykł ten
zawodnik marnować - strzałem po ziemi po raz trzeci pokonuje
Wolnego.
W
62 minucie mogło być po meczu. Bez rezultatu, na 16 metrze
szarżującego Frydryka próbował zatrzymać za koszulkę obrońca
gości - "Wiera" zdołał utrzymać się przy piłce i oddać piekielnie silny strzał, ale Wolny
sobie znaną intuicją wybija piłkę na róg. W 62 minucie meczu
Marek Malewicz za dobrze spisującego się Piotra Jamułę wprowadza
Wacka Masłowskiego i jak się okaże na koniec tego spotkania, to było
kluczowe dla losów meczu posunięcie. Niestety "nie będący w
meczu" Wacek Masłowski zupełnie nie radził sobie na lewej
stronie boiska i jego błąd w 70 minucie wykorzystał Piotr Wronka.
Dwie minuty później kolejny błąd naszego obrońcy, tym razem
wykorzystuje ledwie wprowadzony Piotr Szczudrawa i mimo
interwencji Mariusza Wiciaka i Jurka Ryncarza zdobywa
kontaktowego gola i zamiast spokojnej gry stworzyła się
niepotrzebna nerwówka. W 76 minucie wychodzącego na czystą
pozycję zawodnika gości za nogę chwyta Ryncarz, za co sędzia
daje mu żółtą kartkę i karny, którego pewnym egzekutorem okazał
się Paweł Nowak. W ostatniej minucie meczu zdenerwowany takim
przebiegiem sytuacji Andrzej Antoszczyszyn odpycha w polu karnym
Nowaka i sędzia Dariusz Wardak bez wahania wskazał na "wapno",
każąc naszego zawodnika drugą żółtą kartką, w konsekwencji
czerwoną i nasz dobrze spisujący się do tego momentu defensor
przedwcześnie opuścił plac gry. Na nasze wielkie szczęście
strzelec pierwszego gola Piotr Wronka trafia w słupek i mecz
kończy się remisowym, aczkolwiek z przebiegu całego meczu
sprawiedliwym wynikiem 3:3.
Horror, który w ogóle nie powinien mieć miejsca, ale to już
sprawa do przemyśleń dla trenera i zawodników. Może kubeł zimnej
wody niektórym się przyda, bo grać zawsze i wszędzie należy do
końca. Taka jest stara futbolowa maksyma.
(BO.S.) |
|
Pomeczowe
opinie:
|
Marek
Malewicz (trener Start Bogdanowice):
"Dobra pierwsza polowa, a po 65 min beznadzieja.
Zlekceważyliśmy rywala, Rafał Wolny wyciągnął dwie
stuprocentowe sytuacje po zdobyciu gola rywal poszedł za
ciosem i jeszcze w 90 min nie wykorzystał rzutu
karnego... Zapłaciliśmy frycowe... Remis to dla nas
porażka i trzeba wyciągnąć wnioski za tydzień! Mam
nadzieje ze będzie lepiej"
Mateusz
Mikler (napastnik Startu):
"Mecz na dobrym poziomie. W pierwszej połowie byliśmy
górą, czego wynikiem były strzelone 3 bramki. Druga
polowa... zmiany w zespole, gorsza gra spowodowały
zdobycie 3 bramek przez gości... Jestem zawiedziony
wynikiem meczu" |
|
Bartłomiej Borysewicz (trener LZS Obrowiec):
"Pierwsza polowa 3-0 dla Bogdanowic, no i nie
istnieliśmy. Dwa prezenty, jakie zafundowali moi obrońcy
i 2 bramki strzelone przez mojego dobrego
znajomego "Wierę" (Wieśka Frydryka) były formalnością,
bo to co mu wyłożyli na tacy, trudno żeby napastnik tej
klasy nie strzelił. A druga polowa... Dwie bramki dla
nas pod rząd potem trzecia. Ja żałuje, że nie
wykorzystaliśmy karnego, natomiast w przekroju całego
meczu remis na pewno jest sprawiedliwy, bo pierwsza
połowa zdecydowanie była dla Was, natomiast druga dla
nas no i brakło nam szczęścia po raz kolejny zresztą..." |
|